Archiwum kategorii ‘natchnienia’

Siedmioro wspaniałych: Uzjelici cz. III

gru
15

Wczoraj projektowaliśmy postacie w oparciu o lżejsze seriale, dzisiaj może dla odmiany uderzymy w trochę poważniejsze tony. Na dobry początek serial, który musiał się pojawić przy okazji Zakonu Uzjela.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Francis Underwood (House of Cards): główny rozdający

francis

Nie wiem, czy pośród serialowych postaci znajdziemy lepszy wzór bezlitosnego Uzjelity. Francis jest potężną figurą w Waszyngtonie. Jest gotów użyć dowolnych metod, byleby osiągnąć swój cel i naprawdę wie, jak zabrać się do roboty. Po prztyczku, jaki otrzymał od prezydenta, bez cienia skrupułów wciela w życie swój plan odegrania się na dawnych sprzymierzeńcach i zagarnięcia jak najwięcej władzy dla siebie.

I tu wrócimy do tematu z wczoraj. Wiecie, jaki jest problem z taką postacią? Jeżeli postawicie wzorowanego na Francisie anioła na drodze graczy i dacie mu działać, drużyna będzie niemal bez szans. Jeżeli są silni, zaczai i się i zaatakuje w tym jednym punkcie, którego nie bronią, jeżeli są słabsi, po prostu zmiecie ich z powierzchni ziemi, gdy tylko uzna ich za chociaż drobne zagrożenie dla własnych planów. Albo gorzej – po prostu wykorzysta ich do swoich celów a potem uczyni z nich kozły ofiarne. Granie „przeciwko” takiemu Bohaterowi Niezależnemu nie jest fajne, może być co najwyżej frustrujące.

Na szczęście, nasz anioł ma pewną słabość, nie jest stuprocentowym ideałem. W jego przypadku będzie to znacznie subtelniejsza kwestia niż przy poprzednich dwóch postaciach. Coś, co nie rzuca się w oczy i trudno do tego dotrzeć. Dlatego, to Ty, Mistrzu Gry, będziesz musiał podetknąć to graczom pod nos. Nasz idealny Uzjelita ma kochankę. Młodą, pełną życia kochankę, którą uważa za kolejny pionek w swojej grze. Ale tak naprawdę, to ona stanowi jego największą słabość, jest do niej przywiązany znacznie bardziej niż gotów byłby przyznać. Jeżeli chcecie wprowadzić takiego Bohatera Niezależnego, musicie jakoś pokazać to graczom. Być może postacie uratują ją z jakiejś opresji, zaprzyjaźnią się z nią, albo też to ona do nich przyjdzie z ofertą nie do odrzucenia – wspólnego obalenia jej mentora, który niczego nie podejrzewa.

I na koniec wspomnę jeszcze tylko o postaci związanej z Francisem, który jest również świetnym materiałem na Bohatera Niezależnego, choć stanowi niejako jego uzupełnienie. Zwróćcie uwagę na jego asystenta w serialu. To jest dopiero wzór człowieka od brudnej roboty. Przy czym, nie mam tu na myśli prostego zbira (do tego lepiej nadawałby się Raguelita), ale specjalistę od spraw tak śliskich, że jego nie może być z nimi w żaden sposób powiązany. Do tego stopnia, że nie życzy sobie nawet, żeby jego podopieczny informował go o szczegółach działania. Czasem im mniej się wie, tym lepiej…

Siedmioro wspaniałych: Uzjelici cz. II

gru
14

Czas na kolejny archetyp do Zakonu Uzjela. Ari Gold to postać w trochę „lżejszych tonacjach”, żeby więc nie przełamywać tych jasnych barw, nasza kolejna Bohaterka Niezależna będzie również budowana na nieszczególnie głębokiej kanwie.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Morrigan (Lost Girl): narcystyczna władczyni

morrigan

Właściwie Morrigan to chyba nie do końca imię, ale nie jestem pewien, bo trochę się w tym pogubiłem. To raczej tytuł przywódca mrocznych Fey w mieście. W każdym razie nasza bohaterka włada swoją społecznością, ciesząc się olbrzymi przywilejami. Jest okrutna, skuteczna, podstępna, ale przede wszystkim… całkowicie w siebie zapatrzona.

I tak właśnie powinna być nasza Bohaterka Niezależna. To kolejny przykład dziecka Uzjela, któremu jakaś wada nie pozwala osiągnąć ostatecznego zwycięstwa i podporządkować sobie wszystkich. W przypadku tej anielicy na drodze jej celów stoi przede wszystkim miłość własna. Jest ona po prostu tak bardzo próżna i skupiona na sobie, że często nie dostrzega zagrożeń, zanim nie jest za późno. Przecież jej podwładni nigdy by się przeciwko niej nie zbuntowali, w końcu jej charyzma ich obezwładnia. Przecież każdego anioła w Świątyni będzie w stanie omotać sobie wokół palca w ciągu pięciu minut – jej wrodzony urok to gwarantuje. I tak dalej i tak dalej.

Nie popełnicie tylko wprowadzając taką postać błędu ukazania jej jako nieudacznicy. Ona naprawdę jest bardzo dobra w wielu dziedzinach, po prostu nie aż tak dobra, jak sądzi. Powinna posiadać jakieś wysokie, prestiżowe stanowisko w społeczności, które podkreśla jej potencjał. Oczywiście, sam fakt, że zgodziła się zająć eksponowaną pozycję zamiast pozostać w cieniu, może już pokazywać, że jej zadufanie stoi na drodze do sukcesu. To jest właśnie najciekawsze w tej postaci. Gdyby potrafiła zaakceptować, że nie jest chodzącym ideałem, byłaby w stanie osiągnąć niemal wszystko, co tylko jej się zamarzy. A jednak jej próżność jest tak wielka, że raczej nigdy się to nie wydarzy.

Taka anielica wcale nie musi wyjść komicznie (to kolejna pułapka, której trzeba unikać). Może być szalenie efektowna, zaskakiwać doskonałymi posunięciami i sprawiać wrażenie wszechwładnej, ma w końcu na swoim usługach bardzo wielu skrzydlatych. Część z nich absolutnie się nią fascynuje, inni zaś zostali do tego w jakiś sposób zmuszeni (choćby szantażem). To raczej nie jest dobra osoba to robienia z nią interesów, więc nie powinno pojawiać się zbyt wiele osób związanych z nią przez wspólne cele – dla wszystkich oczywiste jest, że kocha ona tylko siebie i nie zastanowi się pół sekundy zanim nie zdradzi swojego sprzymierzeńca w imię osobistych zysków.

Siedmioro wspaniałych: Uzjelici cz. I

gru
14

Nie będę ukrywał – po skończeniu jednego Zakonu, mordercze tempo, które sobie narzuciłem, zaczyna mi się dawać we znaki. Zostało mi 50 minut to jedenastej, więc najwyższy czas siadać do roboty. :-)

Dzisiaj rozpoczynamy opisywanie postaci z Zakonu Uzjela. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, skończymy ten temat we wtorek, żeby od środy przejść do Raguelitów.

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Ari Gold (Entourage): agresywny negocjator

ari

Poznajcie Ariela „Ariego” Golda, agenta gwiazd z Hollywood. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście Entourage (bodaj po polsku „Ekipa”), serialu HBO, który zakończył się po ośmiu seriach, w 2011 roku, to dla tej postaci warto spróbować.  Powstały całe strony z cytatami jego wypowiedzi i można chyba bezpiecznie uznać, że przerósł on serial, w którym miał rolę na granicy pierwszego i drugiego planu. Czym dokładnie zajmuje się Ari? Obsadza swoich aktorów w jak najlepszych filmach, negocjuje dla nich możliwie największe pieniądze i część z nich otrzymuje potem jako swoją działkę. Jeżeli nie musi akurat użerać się z władzami któregoś z dużych studiów filmowych, zapewne kłóci się ze swoimi klientami, starając się przekonać ich do przyjęcia nie wystarczająco ambitnych, nie dostateczne dobrze płatnych, czy z jakichkolwiek innych powodów nieidealnych (przynajmniej zdaniem wybrzydzających aktorów) ról.

Jako, że to od Ariego zaczynamy cykl uzjelicki, muszę się z Wami podzielić ważną techniką, którą często stosuję tworząc Bohaterów Niezależnych z tego Zakonu. Zakładam, że jeżeli Uzjelita jest naprawdę dobry i nic mu nie przeszkadza, powinien przejąć władzę w Świątyni. To anioły, które w gruncie rzeczy do tego właśnie zostały powołane. Nie mają skrupułów, znają wiele technik, które ułatwiają im wpływanie na innych, posiadają również niepokojąco szeroką wiedzę o grzeszkach i słabościach przeciwników. Dlatego, kiedy tworzę Anioła Władzy, który nie ma być de facto przywódcą całej społeczności (wszystko jedno, czy jako Egzarcha czy też szara eminencja), muszę odpowiedzieć sobie na pytanie „Dlaczego to mu się nie udaje?”. Coś musi być nie tak, gdzieś w jego sytuacji znajduje się powód, dla którego nadal walczy o władzę a nie po prostu ją posiada. Zawsze można wybrać prostą odpowiedź i uznać, że Uzjelici skutecznie przeszkadzają sobie nawzajem, że jedyny powód, dla którego żadne z nich nie sięgnęło po władzę to bracia i siostry z Zakonu, które kopią pod sobą nawzajem dołki. Tylko, że tak odpowiedź nadal sprawia, że umieszczamy w Świątyni bandę terminatorów – każdy z nich osobno już by wygrał. I to mi się nie podoba.

W moich Kronikach zawsze staram się, żeby każdy Uzjelita miał jakąś wadę, słabość, które nie pozwala mu być „idealnym skurczybykiem”. Nie robię tego wyłącznie po to, żeby mieć uzasadnienie dla faktu, że nie posiada on jeszcze władzy. Przede wszystkim, z moich obserwacji wynika, że Uzjelici należą do dwóch Zakonów, w przypadku których bardzo łatwo jest każdego anioła narysować niemal dokładnie tak samo, jakby byli klonami. Dodanie każdemu z nich wady sprawia, że stają się bardziej unikalni.

No dobrze, wróćmy do Ariego Golda. Jego wadą uczyniłbym agresję. Jest on wprost przepełniony gniewem, który rzadko potrafi utrzymać na uwięzi. Jego wszystkie gesty, z uśmiechem włącznie nacechowane są agresją. Co więcej, Ari bardzo często wie, że powinien się zamknąć albo przynajmniej zająć się jakąś sprawą delikatnie, jednak nie jest w stanie. Wybucha, dając ujście kłębiącym się w nim emocjom, jednocześnie jednak sabotuje swoje własne plany. Na sesjach taki anioł będzie się tak zachowywał względem graczy i wszystkich członków Świątyni, jeżeli jednak chcecie to dobrze podkreślić, dajcie mu asystenta, na którym może publicznie wyładowywać gniew.

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. VII

gru
12

Powoli żegnamy się z Zakonem Zeruela, dzieci Uzjela czekają już na przejęcie pałeczki. Pierwsze wpisy na ich temat pojawią się jednak dopiero w sobotę. Dzisiaj po południu kilka słów podsumowania i mały bonus, natomiast jutro… Jutro na blogu zajmiemy się czymś zupełnie innym. :-) Tymczasem, siódmy, ostatni z zeruelickich archetypów:

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Jessica Humby (True Blood): podlotek w opałach

jessica

Jeżeli oprzemy anielski archetyp na tej postaci, tym jednym posunięciem gwarantujemy sobie wiele akcji podczas sesji. Jessica jest młoda, niedoświadczona, często lekkomyślna. Jednocześnie pełna życia (jak na wampirzycę, przynajmniej) i głodna nowych doznań, doświadczeń, zabawy. To połączenie oznacza, że będzie pakować się w problemy nawet tam, gdzie wydawałoby się to niemożliwe. Być może graczom wyda się trochę irytująca, można to jednak łatwo naprawić, dodając jej dziewczęcego uroku, którym silnie emanuje. Ta anielica świetnie sprawdzi się jako Wychowanka jednej z postaci graczy (Zeruelity, naturalnie). Przy całej swojej lekkomyślności jest wyjątkowo lojalna względem swojego opiekuna. Jej problemy bardzo szybko stają się jego problemami. Czemu? Bo Jessica jest dosyć prawdomówna, otwarta i oczekuje od swojego opiekuna porady i pomocy. Sama przynosi do niego wszystkie swoje sprawy i przewiny. Właściwie, jedyny problem z podesłaniem graczowi takiej Bohaterki Niezależnej, to nie przesadzić. Po pierwsze, jej sprawy nie mogą zdominować spraw postaci gracza. Wtedy przestanie on grać swoje wątki a zacznie wyłącznie uczestniczyć w fabule związanej z Jessicą. Po drugie, pamiętajcie, że mimo braku doświadczenia i lekkomyślności, taka anielica nie będzie idiotką. Z niektórymi sprawami poradzi sobie sama, czasem zaś jej odmienna perspektywa może sprawić, że będzie w stanie wesprzeć swojego Protektora w sprawach, które go przerastają.

Jessica sprawdzi się również, jeżeli nie zostanie Wychowanką żadnej z postaci graczy. Wtedy możecie dać jej rolę anielicy, która przerywa monotonię świątynnego życia, angażując drużynę w jakieś szalone przedsięwzięcia, imprezy, być może romansując z którymś lub kilkoma z nich. Kiedy na horyzoncie pojawiają się jakieś poważne kłopoty, na scenę wkracza jej Protektor, ratując ją z opresji (być może przy okazji mówiąc postaciom, co sądzi o ich postępowaniu) i zostawiając drużynę, by sama radziła sobie z bałaganem, w który się wspólnie wpakowali. Owszem, życie Zeruelitek nie jest usłane wyłącznie różami, ale wiele z nich ma jednak jakąś profity z posiadania Protektora, chociażby darmową „kartę wyjścia z więzienia”, którą mogą zagrać, kiedy robi się zbyt gorąco.

I przy okazji jeszcze jedna kwestia. Jessica jest dobrą ilustracją dla archetypu anielicy, która całe życie była trzymana pod kloszem. I nie chodzi mi tutaj o czas po jej przebudzeniu, ale o dzieciństwo. Jest z „porządnej rodziny z wartościami”, wychowywała się z dala od wszelkich brudów tego świata. Bardzo wiele Zeruelitek będzie miało podobne śmiertelne historie. Dobre wychowania, staranna edukacja, być może nawet jakieś bardzo oględne przygotowanie do roli anielicy. W końcu Zakon Zeruela śledzi linie krwi, w których mogą się przebudzić kolejne córki ich Archanioła. Co więcej, wiele z tych rodów to arystokraci śmiertelnego świata, nierzadko po cichu wspierani przez Zakon.

Z drugiej jednak strony nie bójcie się czasem złamać tego stereotypu. W końcu różne bywają koleje losu i nic nie stoi na przeszkodzie, by Zeruelitka przebudziła się w zakolczykowanym i wytatuowanym ciele członkini gangu (która nie ma pojęcia, że jest w ósmym pokoleniu spokrewniona z królową Wiktorią). Po Przebudzeniu, anielicy pozostanie pewnie sporo dawnych manier i nawyków. Obserwowanie poczynań Zakonu, który będzie się starał jakoś wbić ją w swoje normy może być fascynujące.

 

I jeszcze na zupełnym marginesie. W trakcie poszukiwań odpowiedniego zdjęcia postaci, trafiłem przypadkiem na blog, który prowadzi Jessica. Nie miałem pojęcia, że HBO coś takiego zrobiło, ale myślę, że dla fanów serialu to spora gratka. Znajdziecie go pod adresem http://www.babyvamp-jessica.com/

 

 

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. VI

gru
11

Zamykamy dzień trzeci naszej serii. Dzień trzeci z prawie trzydziestu… Cóż, przynajmniej dziesięć procent już za nami, teraz będzie z górki, prawda? :-)

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Charles Widmore (Lost): wymagający teść

charles

Przy okazji Charlesa Widmore’a (trzyba przyznać, że w serialu była to postać zdecydowanie drugoplanowa) porozmawiamy o bardzo ciekawym archetypie, który rzadko widuję na sesjach. Tymczasem wydaje się on bardzo silnie zakorzeniony w naszej kulturze i grzechem byłoby z niego nie korzystać. O kim mowa? O patriarchalnym Ojcu, głowie rodziny, osobie skupiającą władzę, której muszą podporządkowywać się pozostali mężczyźni, jeżeli nie chcą ryzykować jego gniewu. Wzorem tego archetypu w mitologii jest Zeus, ale jestem pewien, że sami potrafi wskazać całą masę takich postaci. Może kwestia moich doświadczeń, ale widziałem takich Bohaterów Niezależnych u bardzo niewielu prowadzących. Owszem, nieraz zdarzali się silni mężczyźni, posiadający władzę, jednak zazwyczaj dążyli oni do mniej lub bardziej otwartej konfrontacji z postaciami graczy, co zupełnie zdejmowało je z piedestału. Tymczasem patriarchalny ojciec jest niejako ponad wszystkimi pozostałymi. Jego pozycja wynika z kombinacji pozycji społecznej, potęgi i wynikającego z wieku doświadczenia. Wprowadzajcie takie postacie nie kierując ich od razu na konflikt z postaciami (gracze zresztą szybko sami się z nimi skonfliktują, ale o tym za chwilę). Zamiast tego budujcie ich pozycję poprzez innych Bohaterów Niezależnych, którzy będą się ich bać, wyrażać o nich z szacunkiem i bez szemrania wykonywać ich polecenia. Żeby wszystko było jasne – nie chodzi wcale o to, żebyście stworzyli postaciom graczy szefa, który będzie ich rozstawiał po kątach. Na razie budujecie tylko dobrą sytuację wyjściową, która pozwali postaciom – mężczyznom określić się albo jako „dobrzy synowie” (którzy słuchają ojca, w zamian otrzymując jego akceptację) albo zbuntowani synowie (którzy albo działają wbrew woli ojca, albo wręcz występują przeciwko niemu).

Zakon Zeruela idealnie nadaje się do wprowadzania tego typu postaci, ponieważ naturalnie przekazuje takiemu doświadczonemu aniołowi jeszcze jeden przymiot – dostęp i kontrolę nad kobietami. W końcu to najstarsi Zeruelici decydują, kto może widywać się z ich Wychowankami, czy wręcz przekazują któreś z przynależnych im anielic pod opiekę mniej doświadczonych braci. I dlatego Wychowanki świetnie nadają się do budowania tej postaci. Pokażcie graczom grupę pięknych anielic, pozwólcie chwilę z nimi porozmawiać, może zainteresować się którąś z nich. A potem wprowadźcie starszego Zeruelitę, który mówi swoim „drogim Paniom”, że czas już na nie i one posłusznie wszystkie znikają, nawet jeśli niektóre dają do zrozumienia, że wolałyby zostać i lepiej poznać postacie graczy. Efekt macie murowany. Mieszanka niechęci, szacunku i poczucia bezsilności wobec wszechwładzy ojca. Jeżeli gracze zbyt się sfrustrują i ich postacie przejdą do jakiejś aktywnej walki z ojcem, absolutnie nie możesz pozwolić na konfrontację. Każdy jej wynik byłby katastrofą – albo ojciec straci szacunek, albo postacie zostaną bez sensu pobite. Zamiast tego zrób tego, niech doświadczony anioł zaprosi ich do siebie, by z nimi poważnie porozmawiać. Niech poczęstuje ich dwudziestoletnią whisky, pokaże swoją wspaniałą posesję i powie im, że ich działania nie mają sensu i mogą się niepotrzebnie odbić na ich karierze w Świątyni. Możesz być jeszcze bardziej perfidny – ojciec może zaproponować im pracę. Jedna z postaci próbowała wyzwać go na fizyczny konflikt? Niech doceni jej zapał i umiejętności i zaproponuje, by został jego ochroniarzem (a może będzie miał chronić którąś z Wychowanek, to  też może być ciekawe). Główną bronią tego Bohatera Niezależnego powinna być jego pozycja i protekcjonalność połączona z surowością.

No dobrze, chyba możemy już zostawić archetypicznego ojca, który przesunął nas stanowczo za bardzo w kierunku jakiejś wczesnej psychoanalizy. Wróćmy do Charlesa Widmora. Oparty na nim anioł powinien posiadać jakąś ugruntowaną pozycję z społeczności. Nie musi od razu być Egzarchą (choć oczywiście, może objąć to stanowisko). Wystarczy, że będzie posiadał Piątą Pieczęć i silną pozycję pośród Kardynałów, choćby bez żadnych dodatkowych zaszczytów. To typ surowy, konserwatywny, który Wychowanki traktuje trochę jak prywatny harem, trochę zaś jak cenną kolekcję dzieł sztuki. Ważne jest to, by posiadał on pewne „zasoby” (prawa do Wychowanek, prerogatywy w Świątyni, wpływy, pieniądze), na których zależy graczom. Dzięki temu możesz ustawić ich trochę w roli petentów, którzy otrzymają to, czego im trzeba, jeżeli uda im się spełnić wyśrubowane wymagania Charlesa. To postać, do której nigdy nie uda im się naprawdę zbliżyć i świetnie jej poznać, dlatego nie musisz się przejmować, jeżeli wyjdzie trochę jednowymiarowa. To klisza, ale naprawdę przydatna klisza.

 

I tym sposobem na jutro została nam już tylko jedna Zeruelitka. Po południu mały bonus, a w piątek niespodzianka. Odwiedzajcie nas regularnie! :-)

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. V

gru
11

Gdzieś po drodze zrobiła się środa, my zaś kontynuujemy produkowanie dla Was kolejnych serialowych archetypów. Dzisiaj i jutro należą jeszcze do Zakonu Zeruela.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Cersei Lannister (Game of Thrones): odrzucona królowa

cersei

Chyba nie sądziliście, że w naszym zestawieniu zabraknie bohaterów Gry o tron, prawda? :-) Postać Cersei posłuży nam jako pretekst do poruszenia tematu natury Zeruelitek. Mam nadzieję, że pamiętacie z podręcznika – uważa się (w szczególności uważa się tak, kiedy jest się mężczyzną z Zakonu Zeruela), że pochodzące z wyselekcjonowanych linii krwi córki Archanioła Chwały cierpią na pewną przypadłość. W ich żyłach płynie Krew Ewy, która czyni je bardziej grzesznymi niż inne kobiety. Ta grzeszna, ludzka natura nie ustępuje całkowicie po Przebudzeniu i dlatego właśnie anielice z tego Zakonu wymagają starannej opieki. W podręczniku pozostawiamy Wam wybór, co do zasadności tych przekonań. Jeżeli chcecie, Zeruelitki faktycznie są bardziej skłonne do grzechu i przewrotne niż ich siostry z innych Zakonów. Jeżeli nie, to tylko przesąd, czy wręcz celowo spreparowany fałsz, mający na celu uzasadnienie seksistowskich porządków pośród Zeruelitów. Nie zamierzam Was tutaj do niczego zmuszać, ani też przedstawiać nowej oficjalnej linii, chciałbym jednak opowiedzieć Wam jak to wygląda w „moim” uniwersum Armii Apokalipsy, czyli na moich sesjach.

Jako Mistrz Gry nie mam wątpliwości, że „Krew Ewy” odciska wyraźne piętno na córach Zeruela. Kobiety z tego Zakonu mają u mnie naturalną skłonność do grzechu, dodatkowy wewnętrzny głód, które nigdy nie potrafią zaspokoić. Znakomita większość z nich pozostawiona samym sobie sprowadzi na siebie albo bliskich jakieś nieszczęście lub też zrobi coś przerażającego. Graczkom odgrywającym Zeruelitki również podsuwam do tego okazje, w ich przypadku jednak do niczego nie przymuszam, niech same decydują, jak mają się sprawy z ich postaciami. Jeżeli chodzi o Bohaterki Niezależne, pytanie stawiam jednak gdzie indziej i nie staram się narzucić jasnej odpowiedzi. Zastanawia mnie raczej, czy ta przypadłość, brak ostrożności i destruktywność to cecha, która faktycznie wynika z jakichś kwestii mistycznych. Bo przecież równie dobrze może być tak, że winni wszystkiemu są… Zeruelici. Względem części swoich kobiet są zbyt protekcjonalni, wiecznie trzymając je pod kloszem i oduczając jakiejkolwiek samodzielności. Inne traktują ostro, używając je niemal niczym prywatnych niewolnic. Jeszcze innym na wszelki wypadek zabraniają wszystkie, skutecznie rozbudzając w nich chęć buntu. Być może inaczej traktowane, Zeruelitki nie wykazywałyby żadnych z cech, które predestynują je do roli Wychowanek. Na to pytanie jednak na sesjach odpowiadać nie zamierzam. Wolę, żeby wysiało w powietrzu.

A teraz wracamy do Cersei. Oparta na niej anielica to wzór Wychowanki, której nie otoczono należytą opieką. Jej Protektor nie dał jej nawet odrobiny ciepła, spędzając cały czas na własnych przyjemnościach. Nikt w Zakonie anie nie zadbał o jej potrzeby emocjonalne, ani też nie dał jej żadnego ujścia dla silnych ambicji. W efekcie nasza  anielica stała się ucieleśnieniem wizji, jaka ukazuje się w koszmarach Protektorom. Gra własną grę, odrzuca swoją rolę, nie czuje żadnej lojalności względem swojego opiekuna. Kto wie, do jakich czynów może ją to doprowadzić…

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. IV

gru
10

Być może już zauważyliście, że prowadzę ścisłą segregację ze względu na płeć. Po archetypie żeńskim, czas na męski, po nim zaś opiszę kolejną Bohaterkę Niezależną. Na razie kontynuujemy poszukiwania inspiracji do tworzenia aniołów z Zakonu Zeruela.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Eric Northman (True Blood): znudzony władca

erik

Zwróciliście uwagę na tekst kursywą, który pojawią się na początku każdego wpisu w tym cyklu? To jeden z tych przypadków, gdy będzie on szczególnie istotny. Niezależnie od tego, ile serii True Blood obejrzeliście, przypomnijcie sobie Erica w takiej wersji, w jakiej poznajemy go w serialu. Tego ponurego nordyckiego władcę z długimi blond włosami, siedzącego na swym tronie w wampirzym klubie. To on będzie stanowił podstawę dla naszego archetypu i dalszych rozważań.

Przykład Erica przyda nam się, żeby zilustrować kolejną prawdę na temat tworzenia Zeruelitów. Te anioły są władcami, jednak w Świątyni jest miejsce tylko na jednego Egzarchę. Ja w takim razie podkreślić rolę pozostałych członków Zakonu, zwłaszcza z niższymi pieczęciami? To proste, dajcie im jakąś dziedzinę, protektorat, nad którym panują. Nasza wzorowana na Ericu postać nie musi wcale należeć do Konklawe. Czwarta a może i Trzecia Pieczęć w zupełności mu wystarczy. Właściwie, poza jego klubem może nie posiadać żadnych przywilejów. Co nie zmienia faktu, że na swoim terenie jest królem, niepodzielnie rządzącym swoją ziemią. Za pierwszym razem, pokażcie graczom tego anioła w jego naturalnym środowisku, gdzie jego wszechwładza jest niekwestionowana. Dopiero z czasem umieszczajcie go w scenach, które dzieją się gdzieś indziej. Ale nawet wtedy pamiętajcie – on jest królem. Być może w tej konkretnej chwili znajduje się poza swoim królestwem, ale to nie sprawia, że nagle zapomina o tym, kim naprawdę jest. Król nigdy nie pozwoli się źle traktować, a każde upokorzenie spotka się z jego zemstą. Oczywiście, najłatwiej będzie mu ją wywrzeć, gdy ofiara znajdzie się w granicach jego państwa…

Jest jeszcze druga cecha tej postaci, którą możemy eksploatować na sesji – Eric zdaje się wiecznie znudzony. Władca, szukający w życiu jakiegoś urozmaicenia może okazać się bardzo ciekawym tematem na sesjach. W zależności od klimatu, który chcecie uzyskać, Eric będzie dążył do zabicia monotonii na różne sposoby. Może organizować bardzo egzotyczne imprezy (czy też raczej obejmować mecenatem osoby, które podejmą się ich organizacji) – to świetny sprzymierzeniec dla kreatywnych Harielitów i wszystkich aniołów, które podczas zabaw nie boją się przekraczać ogólnie przyjętych granic. Z drugiej strony, nuda może zaprowadzić go w miejsca bardzo mroczne i niebezpieczne. Tylko po to by przełamać rutynę, może on zwrócić się ku bezsensownej przemocy albo sadystycznym zabawom. No, i pozostaje oczywiście opcja trzecia, oto znudzonemu władcy wpada w oko jedna z postaci w drużynie.

 

Sądzicie, że któreś z Waszych graczy miało by ochotę na romans z nordyckim księciem? :-P

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. III

gru
10

I tak oto rozpoczynamy drugi dzień pisania o zakonnych archetypach w serialach. W chwili, kiedy piszę te słowa, mamy tylko jeden archetyp zapasu, więc chyba muszę trochę przyspieszyć. :-)

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Diane Lockhart (the Good Wife): dama z klasą

diane

Tym razem dla odmiany, za natchnienie dla Zeruelitki weźmiemy kobietę doświadczoną, pewną siebie i niezależną. Piastuje wysokie stanowisko, decyduje o losach całej firmy, którą współtworzyła i czuje się odpowiedzialna za przyszłość swoich pracowników. Niech nikomu jednak nie przyjdzie do głowy doszukiwać się w niej troskliwej matki. To już prędzej królowa, z dumą i klasą władająca kancelarią.

Przy okazji Diane możemy poruszyć bardzo ważną kwestię, właściwie uniwersalną, jeżeli chodzi o bohaterki – kobiety, jednak szczególnie istotną w przypadku anielic z Zakonu Zeruela. Pamiętajcie, że postać kobieca nie powinna opierać się wyłącznie na relacjach z mężczyznami, a wręcz dobrze, jeżeli wiele z Waszych konceptów w ogóle nie będzie się skupiać na tym ich aspekcie. Archetypy takie „uległa wychowanka”, „kochanka Sędziego”, „domina, władająca Egzarchą” czy „Archontka matkująca Skrzydłu” nie muszą koniecznie być złe, zazwyczaj jednak sprawiają, że postać na sesji wyjdzie Wam jednowymiarowo czy bez charakteru. Stanie się tylko dodatkiem do męskiej postaci (Protektora, Sędziego, Egzarchy czy aniołów ze Skrzydła). Wyjątkowo łatwo wpaść w tę pułapkę podczas wymyślania Zeruelitek. W końcu każda z nich ma wpisaną niejako z automatu silną relację z opiekującym się nią aniołem. Czy na pewno? Po pierwsze, ta relacja wcale nie musi być aż tak silna. Protektor nie musi poświęcaj swojej Wychowance całej uwagi. Być może dla tego, że się nią nie interesuje, a być może po prostu wypracowali dosyć partnerski, opierający się na zaufaniu, układ. Po drugie zaś, relacja między nimi będzie znacznie ciekawsza, jeżeli najpierw zaprojektujecie zupełnie niezależnie od siebie obie te postacie, a dopiero później pomyślicie, jakie zasady między nimi panują. Zobaczycie, o ile lepsze rezultaty osiągniecie.

Ale wróćmy do naszej Bohaterki Niezależnej. Diane to materiał do anielicę zdecydowanie wyższej Pieczęci, członkinię Konklawe, być może zasiadającą w Kapitule. Jest pewna siebie i należy do tego typu osób, które nie muszą walczyć o szacunek – ich naturalna charyzma im to zapewnia. Taka anielica będzie raczej zachowywać dystans względem tych niżej od siebie, wcale nie musi jednak przy tym być niesympatyczna. Z pewnością ma jakiegoś Protektora, chociaż łatwo można dojść do innego wniosku. Działa niezależnie, nie musi paradować u niczyjego boku. Czemu? Może jest Pierwszą Wychowanką jakiegoś Zeruelity, który ma pod opieką całe stadko anielic i woli zajmować się tym młodszymi i mniej wymagającymi. Równie dobrze jej Protektor mógłby jednak okazać się doświadczonym aniołem (biorąc pod uwagę jej pozycję – pewnie Egzarchą), który widzi, że jego podopieczna najlepiej działa niezależnie. Być może wreszcie, nasza Bohaterka Niezależna zwyczajnie przerasta swojego opiekuna, który stara się tylko nie wchodzić jej w drogę, widząc, że ma do czynienia z kimś większego formatu niż on.

W sercu tej doświadczonej władczyni pozostało wiele miejsca dla ideałów, o które jest gotowa się bić. Jej pozycja rzadko będzie jej pozwalała działać wprost, jednak z pewnością mogłaby wysłużyć się jakimiś młodszymi skrzydlatymi, by walczyć o to, co uważa za słuszne. O ile tylko podzielają oni jej przekonania, mogliby odnaleźć w niej cennego sprzymierzeńca.

 

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. II

gru
9

Kontynuujemy naszą galerię zeruelickich bohaterów z seriali. Kolejnych możecie spodziewać się jutro i pojutrze.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Jax Teller (Sons of Anarchy): zbuntowany książę

jax

Syn pierwszego prezesa MC trwa u boku swojego ojczyma, namaszczony, by kiedyś samemu zostać przywódcą grupy. Nie dajcie się zmylić motorom, tatuażom i skórzanym kurtkom – Jax to archetypiczny Zeruelita i nie potrzebuje do tego arystokratycznych manier, limuzyn i balów dobroczynnych. To człowiek, dla którego władza jest naturalnym dziedzictwem, którego wysokiej pozycji nikt nie kwestionuje nie tyle dla tego, że ciężko o nią walczy, ile dlatego, że przywództwo zwyczajnie mu się należy. Jednocześnie ma on w sobie wiele młodzieńczego buntu i idealizmu. Wierzy, że kiedyś będzie w stanie zmienić swoją społeczność, przywrócić jej ideały i zaczytany w dziennikach ojca przygotowuje się na ten moment.

Właściwie, postać Jaxa nadaje się na kilka różnych archetypów Bohaterów Niezależnych, w zależności od tego, które z jego cech chcielibyście podkreślić. Po pierwsze, ciekawa jest już sama estetyka takiej postaci. Zeruelita w zupełnie niezeruelickim stylu. Arystokrata i władca z dziarami, gangerską biżuterią i w skórzanych kamizelkach. Na sesji mógłby być idealną ilustracją tego, że to nie szata stanowi o przynależności do tego Zakonu. Wszystkie jego działania powinny być naznaczone jego „zeruelickością”. Nawet jeżeli w ten sposób o sobie nie myśli, będzie czuł się młodym władcą, jest gotowy na branie na siebie odpowiedzialności za pozostałych, myśli o swoim otoczeniu jako o własnej domenie, którą może rozporządzać, ale również musi się opiekować.

Jax to również doskonały materiał na zeruelickiego buntownika. Jednego z młodych, którzy nie akceptują istniejącego status quo, utrzymywanego przez zakonną starszyznę. Dajcie takiej postaci jakąś sprawę, o którą będzie mogła walczyć, wszystko jedno, czy będzie to kwestia związana ze stylem sprawowania władzy w Świątyni lub Zakonie, z Wychowankami, czy z podejściem do jakiejś istotnej kwestii w mieście. Pamiętajcie, że nie pójdzie ona drogą delikatnej dyplomacji i subtelnej polityki. Droga tego bohatera to agresja, przemoc, pojedynki. Przepełnione gniewem Erelim wydają się dla niego idealnym Chórem. Tylko nie zróbcie z niego prostaka i zwykłego oprycha. Pamiętajcie, chociaż zbuntowany, ten Bohater Niezależny to nadal książę.

Ciekawe są również relacje rodzinne Jaxa, tutaj jednak musimy wykazać się większą kreatywnością. Brak dzieci pośród aniołów sprawia, że trzeba umiejętnie adaptować wszelkie wątki oparte na rodzicielskich zależnościach. Z ojca tej postaci musielibyśmy zrobić jej mentora, obecnie już nieżyjącego. Może był jego Templariuszem i Komturem Świątyni jednocześnie? Obecny Komtur przejął nad nim opiekę i uczynił go pełnoprawnym Templariuszem oraz namaścił na swojego następcę? A może był on wręcz powiązany z poprzednim Egzarchą, który zginął w walkach z Upadłymi? Miał opinię jego ulubieńca i najlepszego ucznia, dlatego wszyscy wiążą z nim wielkie nadzieje i darzą szacunkiem?

 

A Wy? Macie jakiś inny pomysł na wprowadzenie takiej postaci do Kroniki?

Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. I

gru
9

Przed świąteczną przerwą chcielibyśmy pomóc graczom i prowadzącym poczuć trochę lepiej charakter każdego z Zakonów. Dlatego przypomnieliśmy sobie różne postacie z seriali i teraz przedstawiamy Wam je jako potencjalne anielskie archetypy. Przez kolejne tygodnie, codziennie otrzymacie po dwie postacie (jedną rano i jedną wieczorem). W każdej części cyklu skupimy się na przedstawicielach innego Zakonu, żeby zaś trochę zmienić kolejność, będziemy przyglądać się frakcjom w odwróconym porządku alfabetycznym. Dlatego dzisiaj zapraszamy Was do zapoznania się z pierwszymi z siedmiorga Zeruelitów.

Zanim zaczniemy jeszcze tylko jedna uwaga. Część z Was może być w trakcje oglądania któregoś z seriali, o którym piszemy, dlatego nasze archetypy bazujemy na postaciach w takiej formie, w jakiej zostały wprowadzane na początku – w pierwszej serii czy początkowych odcinkach, w których się pojawiły. Nie interesują nas ich późniejsze przemiany romantyczne i tym podobne. 

 

Betty Draper (Mad Men) – wychowanka idealna

betty

To trochę przerażające, że przyglądając się patriarchalnym porządkom lat sześćdziesiątych w Ameryce, wizja podziału ról w  Zakonu Zeruela wydaje się wcale nie aż tak ekstremalna. Betty jest przykładną żoną i matką, która wspiera swojego męża jak tylko potrafi. W imię małżeństwa poświęciła swoją karierę i właściwie w pełni akceptuje rolę „słodkiej idiotki”, której nikt nie bierze na poważnie, bo to w końcu tylko kobieta. Do tego jest piękna, mądra, zmysłowa i powoli odkrywa drzemiącą w sobie seksualność.

W jaki sposób na tej kanwie zbudować ciekawą Bohaterkę Niezależną? To proste – możecie z Betty zrobić na przykład wzór niewykorzystanego potencjału. Jej Protektor nie widzi, jaki skarb wpadł mu w ręce i nie zwraca szczególnej uwagi na swoją podopieczną. Tymczasem gdyby tylko ktoś dał jej szansę… Może jakaś postać – Zeruelita? Betty jest doskonałym materiałem na ciekawszą wersję księżniczki zamkniętej w wieży. Bo nie trzymają jej tam łańcuchy i smok, tylko przekonania i poczucie obowiązku. Nie wystarczy zjawić się na białym koniu i bohatersko ją ocalić – droga do wyzwolenia tej Zeruelitki jest skomplikowana i kręta, a gdzieś w tle cały czas czai się ryzyko, że opowie o wszystkim swojemu Protektorowi. Może nie przykłada on do niej obecnie wielkie wagi, ale wierzcie mi – jeżeli poczuje, że ktokolwiek próbuje tknąć jego własność, jego gniew będzie straszny. Więc może bezpieczniej jest pozostawić Zeruelitkę w obecnej sytuacji? Przecież często jest uśmiechnięta. I tylko te smutne oczy kogoś, kto poddaje powoli swoje życie i ambicje…

A może któraś z kobiet w drużynie nie będzie w stanie ścierpieć układności Betty i jej pogodzenia się z losem „tej gorszej i podporządkowanej”. Ciekawe jak nasza Bohaterka Niezależna zacznie się zachowywać, gdy da się już namówić na szalony wypad na miasto (w tajemnicy przed Protektorem, naturalnie)? Może to właśnie wtedy na wierzch wyjdą jej ukryte pragnienia? Pamiętajcie, że jest coś pięknego i przerażającego jednocześnie w widoku Zeruelitki, z której zdjęto pęta zakonnych norm.

Betty to wreszcie dobry materiał na Wychowankę dla postaci jednego z graczy, zwłaszcza, jeżeli związane z nią wątki nie mają dominować sesji. Nie będzie sprawiać olbrzymich problemów, podporządkuje się decyzjom Protektora. Jednocześnie będzie szukać u niego wsparcia, jeżeli tylko poczuje się zagrożona (co może być dobrym źródłem fabuły). Co więcej, inni Zeruelici mogą być zainteresowani takim klejnotem i na różne sposoby próbować przejąć nad nią opiekę. To nie jest materiał na najbardziej oryginalną i skomplikowaną relację Protektor – Wychowanka, może jednak świetnie się sprawdzić w przypadku gracza, który nie ma ochoty odgrywać niuansów tego układu i skupiać non stop na swojej podopiecznej.

 

I jak? Bylibyście gotowi umieścić Betty w Waszych Kronikach?