BN na czwartek: Senavia

paź
23

Senavia, Malakh z Zakonu Aratrona,

Piąta Pieczęć, Kardynał

Senavia jest aniołem już od bardzo dawna. Kiedy się przebudziła, obecny Egzarcha był zaledwie Archontem. To w jego Skrzydle stawiała swoje pierwsze kroki i do dziś traktuje go jak swego mentora i przyjaciela. Ona sama dała się poznać jako świetna Archontka, umiejąca doskonale ocenić i wykorzystać potencjał, tkwiący w każdym Diakonie. Jednak to nie z tego jest najbardziej znana w  Świątyni.

Już jako młoda anielica, Senavia przyciągała do siebie ludzi i potrafiła bardzo łatwo ich sobie podporządkować. Lubiła czuć władzę, ale jeszcze bardziej interesowało ją to, jak anioły myślą, jak działają, jakie mają słabosci słabości i jak można je wzmocnić. Dość szybko zrozumiała, że wielu skrzydlatych potrzebuje choć na chwilę oddać komuś innemu kontrolę nad sobą, zrzec się odpowiedzialności, odpocząć od anielskiego życia, pełnego niebezpieczeństw i trudnych wyborów. Aratronitka budziła z jednej strony zaufanie, z drugiej zaś miała w sobie to coś, co czyniło z niej doskonałą dominę. Początkowo miewała jedynie okazjonalnych niewolników – anioły i anielice, które przychodziły do niej, kiedy czuły taką potrzebę. Z czasem jednak zaczęła przyjmować na służbę osoby, które pragnęły dominacji przez cały czas. Część z nich dołączyła do jej Skrzydła, część zaś reguralnie ją odwiedziła i wykonywała wszystkie polecenia, o ile nie stały w sprzeczności z ich rozkazami czy ogólnie pojętymi zasadami Świątyni.

Przez podziemia Senavii przewinęło się naprawdę wiele aniołów i anielic, zarówno tych niskich Pieczęcią, jak i tych na najwyższych stanowiskach w Świątyni. Aratronitka była dyskretna i umiała dać każdemu to, czego tak naprawdę potrzebował. Oczywiście jej samej również sprawiało to przyjemność, jednak bycie Panią dla tak wielu niewolników traktowała również jak swoją misję dla Świątyni – wzmacnianie skrzydlatych tam, gdzie byli najsłabsi, ofiarowanie im oparcia, odpoczynku, a czasem również kary. Z jej rąk niejeden winowajca otrzymał przebaczenie, choć musiał na nie uczciwie zasłużyć. Seks stanowił część tego układu, ale nie był ani konieczny, ani najważniejszy.

Teraz jednak, kiedy osiągnęła status Kardynała i dołączyła do świątynnej elity, Senavia chciałaby zająć się czymś innym, niż rzeszami swoich niewolników. Prawda jest taka, że w chwili obecnej większość czasu musi poświęcać aniołom, które marzą o jej uwadze, starają się zasłużyć na uznanie, czekają na SMS-y z poleceniami do wykonania lub też pokutują, poddając się wyznaczonym przez nią karom.  Aratronitka jest tym już zwyczajnie zmęczona i coraz częściej ma poczucie, że wypaliła się jako domina, popadła w rutynę i przestało jej zależeć na niewolnikach. Z drugiej strony jednak czuje się za nich odpowiedzialna i zupełnie nie wie jak zakończyć te wszystkie relacje tak, aby nikogo nie zranić. Zwłaszcza, że wśród jej sług znajduje się kilka naprawdę wpływowych aniołów…

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree