BN na czwartek: Demetron

sie
14

Dzisiaj, jak co tydzień, Kaśka przygotowała dla Was kolejnego Bohatera Niezależnego. Miłej lektury! :-)

 

Demetron, Chayot z Zakonu Mechakiela,

Czwarta Pieczęć, Archont

d7mvn3u

Złote dziecko. Wybraniec. Nadzieja Świątyni. Te określenia towarzyszą Demetronowi niemal od chwili przebudzenia. Dla każdego, kto choć przez chwilę obserwował jego postępy i szybkość, z jaką się uczył, było oczywiste, że ten Mechakielita jest kimś wyjątkowym. Każde powierzone mu zadanie wykonywał sumiennie i zaskakująco sprawnie. Budził sympatię i szacunek aniołów wokół siebie, doskonale walczył i cieszył się niezwykłą łaską Patrona: Trzecią Pieczęć otrzymał dwa miesiące po przebudzeniu. Niemal od razu dostał też własne Skrzydło do zarządzania. Demetron nadał mu nazwę Słowo Boże, ponieważ sam nosił wiele tatuaży, zawierających cytaty z Biblii. Podległe mu anioły przejęły ten zwyczaj i również podobnie ozdobiły swoje ciała.

Nie minęło wiele czasu, a Słowo Boże stało się najlepszym oddziałem Świątyni. Generał wysyłał je na najtrudniejsze misje, a dzięki doskonałemu przywództwu i zmysłowi taktycznemu Demetrona, ze wszystkich wychodziło zwycięsko. Inne Skrzydła nie przepadały za „pupilkami Konklawe”, którzy zaczęli wywyższać się i przechwalać sukcesami. Nie był to jednak otwarty konflikt, a raczej element rywalizacji.

Ta piękna baśń o bohaterze nie ma jednak dobrego zakończenia. Demetron jest Mechakielitą i robi wszystko, co w jego mocy, żeby wykonywać swoje zadania najlepiej, jak potrafi oraz lepiej, niż inni. Jest przecież ulubieńcem Patrona, wybranym, aby wspierał Świątynię w trudnych czasach. Nie może zawieść pokładanego w nim zaufania, nie potrafiłby znieść porażki. Czuje, że wszystkie oczy zwrócone są na niego – zarówno tych aniołów, które na niego liczą, jak i tych, które ucieszyłyby się z jego każdego potknięcia. Jest podziwiany, ale ma również wielu wrogów – zawistnych albo przestraszonych, że może pokrzyżować ich plany. Dlatego Demetron wie, że musi być ideałem, musi zawsze stawać na wysokości zadania. Jemu nie wolno mieć wątpliwości, nie może pozwolić sobie na chwilę słabości czy gorszy dzień. Mechakielita nosi więc na swoich barkach olbrzymie brzemię.

Ta presja, a także ogrom zadań, którymi obarcza go ciągle Generał, zbierają swoje żniwo. Demetron ma coraz większe problemy ze snem i koncentracją, zaczyna popełniać drobne błędy, które zamiast motywować go do większego wysiłku, budzą w nim powoli lęk. Zresztą trudno powiedzieć, czy Mechakielitę byłoby stać na jeszcze większy wysiłek – daje z siebie codziennie absolutnie wszystko.

Na szczęście ostatnio znalazł rozwiązanie wszystkich swoich problemów. Podczas jednej z misji skonfiskował Skazanemu narkotyk, o którym wcześniej nikt w Świątyni nie słyszał – Szkarłat. Okazało się, że ma on działanie podobne do amfetaminy i kokainy, tylko znacznie silniejsze – zwiększa możliwości fizyczne i intelektualne istot, takich jak anioły, Skazani czy Upadli, a także pozwala im w większym stopniu wykorzystywać moce. Jest przy tym bardzo uzależniający. Demetron zabrał ze sobą narkotyk, sam do końca nie wiedząc po co. Jednak podczas kolejnej misji, kiedy poczuł, że nie jest wystarczająco skuteczny, zażył porcję Szkarłatu. Efekt przeszedł jego najśmielsze oczekiwania – dodatkowa porcja energii, pełna koncentracja, szybkość myślenia i łatwość, z jaką używał Charyzmatów sprawiły, że od tej pory zawsze miał przy go sobie.

Archont Słowa Bożego, złote dziecko Świątyni, jest ćpunem, który bierze kolejne dawki, żeby być nadal najlepszym, wybrańcem, ulubieńcem Generała. Żeby dorównać swojej legendzie i sprostać oczekiwaniom Świątyni. Ma swojego dostawcę pośród Skazanych, który wymaga od niego coraz wyższej ceny za dostarczanie narkotyku. Demetron z jednej strony gardzi sobą za to, co robi, ale z drugiej strony czuje, że nie ma wyboru. Zrobi wszystko, żeby nie stracić tego, co ma. Szkarłat posiada również pewne efekty uboczne – drażliwość, zwiększoną agresję, czasem lekkie halucynacje, przekrwione oczy. Niektóre osoby w Skrzydle zaczynają zauważać, że z Archontem dzieje się coś niedobrego, ale wszelkie rozmowy na ten temat kończą się awanturą. Diakoni póki co ufają swojemu dowódcy, ale co się stanie, jeśli któryś pozna jego tajemnicę? Albo jeszcze gorzej – co zrobi Demetron, jeśli ktoś dowie się o jego uzależnieniu i postanowi go szantażować?

 

Odpowiedzi: 2 do wpisu “BN na czwartek: Demetron”

  1. Beamhit pisze:

    Śmieszna sprawa, bo ten sam rysunek ma służyć na naszych sesjach. U nas jest to Rehael, Ophan z Zakonu Raguela, Egzekutor (4 Pieczęć). :D

  2. thilnen pisze:

    Może to bracia bliźniacy (patrz: mój artykuł) ;)

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree