Siedmioro wspaniałych: Zeruelici cz. III

gru
10

I tak oto rozpoczynamy drugi dzień pisania o zakonnych archetypach w serialach. W chwili, kiedy piszę te słowa, mamy tylko jeden archetyp zapasu, więc chyba muszę trochę przyspieszyć. :-)

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Diane Lockhart (the Good Wife): dama z klasą

diane

Tym razem dla odmiany, za natchnienie dla Zeruelitki weźmiemy kobietę doświadczoną, pewną siebie i niezależną. Piastuje wysokie stanowisko, decyduje o losach całej firmy, którą współtworzyła i czuje się odpowiedzialna za przyszłość swoich pracowników. Niech nikomu jednak nie przyjdzie do głowy doszukiwać się w niej troskliwej matki. To już prędzej królowa, z dumą i klasą władająca kancelarią.

Przy okazji Diane możemy poruszyć bardzo ważną kwestię, właściwie uniwersalną, jeżeli chodzi o bohaterki – kobiety, jednak szczególnie istotną w przypadku anielic z Zakonu Zeruela. Pamiętajcie, że postać kobieca nie powinna opierać się wyłącznie na relacjach z mężczyznami, a wręcz dobrze, jeżeli wiele z Waszych konceptów w ogóle nie będzie się skupiać na tym ich aspekcie. Archetypy takie „uległa wychowanka”, „kochanka Sędziego”, „domina, władająca Egzarchą” czy „Archontka matkująca Skrzydłu” nie muszą koniecznie być złe, zazwyczaj jednak sprawiają, że postać na sesji wyjdzie Wam jednowymiarowo czy bez charakteru. Stanie się tylko dodatkiem do męskiej postaci (Protektora, Sędziego, Egzarchy czy aniołów ze Skrzydła). Wyjątkowo łatwo wpaść w tę pułapkę podczas wymyślania Zeruelitek. W końcu każda z nich ma wpisaną niejako z automatu silną relację z opiekującym się nią aniołem. Czy na pewno? Po pierwsze, ta relacja wcale nie musi być aż tak silna. Protektor nie musi poświęcaj swojej Wychowance całej uwagi. Być może dla tego, że się nią nie interesuje, a być może po prostu wypracowali dosyć partnerski, opierający się na zaufaniu, układ. Po drugie zaś, relacja między nimi będzie znacznie ciekawsza, jeżeli najpierw zaprojektujecie zupełnie niezależnie od siebie obie te postacie, a dopiero później pomyślicie, jakie zasady między nimi panują. Zobaczycie, o ile lepsze rezultaty osiągniecie.

Ale wróćmy do naszej Bohaterki Niezależnej. Diane to materiał do anielicę zdecydowanie wyższej Pieczęci, członkinię Konklawe, być może zasiadającą w Kapitule. Jest pewna siebie i należy do tego typu osób, które nie muszą walczyć o szacunek – ich naturalna charyzma im to zapewnia. Taka anielica będzie raczej zachowywać dystans względem tych niżej od siebie, wcale nie musi jednak przy tym być niesympatyczna. Z pewnością ma jakiegoś Protektora, chociaż łatwo można dojść do innego wniosku. Działa niezależnie, nie musi paradować u niczyjego boku. Czemu? Może jest Pierwszą Wychowanką jakiegoś Zeruelity, który ma pod opieką całe stadko anielic i woli zajmować się tym młodszymi i mniej wymagającymi. Równie dobrze jej Protektor mógłby jednak okazać się doświadczonym aniołem (biorąc pod uwagę jej pozycję – pewnie Egzarchą), który widzi, że jego podopieczna najlepiej działa niezależnie. Być może wreszcie, nasza Bohaterka Niezależna zwyczajnie przerasta swojego opiekuna, który stara się tylko nie wchodzić jej w drogę, widząc, że ma do czynienia z kimś większego formatu niż on.

W sercu tej doświadczonej władczyni pozostało wiele miejsca dla ideałów, o które jest gotowa się bić. Jej pozycja rzadko będzie jej pozwalała działać wprost, jednak z pewnością mogłaby wysłużyć się jakimiś młodszymi skrzydlatymi, by walczyć o to, co uważa za słuszne. O ile tylko podzielają oni jej przekonania, mogliby odnaleźć w niej cennego sprzymierzeńca.

 

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree