Siedmioro wspaniałych: Uzjelici cz. I

gru
14

Nie będę ukrywał – po skończeniu jednego Zakonu, mordercze tempo, które sobie narzuciłem, zaczyna mi się dawać we znaki. Zostało mi 50 minut to jedenastej, więc najwyższy czas siadać do roboty. :-)

Dzisiaj rozpoczynamy opisywanie postaci z Zakonu Uzjela. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, skończymy ten temat we wtorek, żeby od środy przejść do Raguelitów.

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Ari Gold (Entourage): agresywny negocjator

ari

Poznajcie Ariela „Ariego” Golda, agenta gwiazd z Hollywood. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście Entourage (bodaj po polsku „Ekipa”), serialu HBO, który zakończył się po ośmiu seriach, w 2011 roku, to dla tej postaci warto spróbować.  Powstały całe strony z cytatami jego wypowiedzi i można chyba bezpiecznie uznać, że przerósł on serial, w którym miał rolę na granicy pierwszego i drugiego planu. Czym dokładnie zajmuje się Ari? Obsadza swoich aktorów w jak najlepszych filmach, negocjuje dla nich możliwie największe pieniądze i część z nich otrzymuje potem jako swoją działkę. Jeżeli nie musi akurat użerać się z władzami któregoś z dużych studiów filmowych, zapewne kłóci się ze swoimi klientami, starając się przekonać ich do przyjęcia nie wystarczająco ambitnych, nie dostateczne dobrze płatnych, czy z jakichkolwiek innych powodów nieidealnych (przynajmniej zdaniem wybrzydzających aktorów) ról.

Jako, że to od Ariego zaczynamy cykl uzjelicki, muszę się z Wami podzielić ważną techniką, którą często stosuję tworząc Bohaterów Niezależnych z tego Zakonu. Zakładam, że jeżeli Uzjelita jest naprawdę dobry i nic mu nie przeszkadza, powinien przejąć władzę w Świątyni. To anioły, które w gruncie rzeczy do tego właśnie zostały powołane. Nie mają skrupułów, znają wiele technik, które ułatwiają im wpływanie na innych, posiadają również niepokojąco szeroką wiedzę o grzeszkach i słabościach przeciwników. Dlatego, kiedy tworzę Anioła Władzy, który nie ma być de facto przywódcą całej społeczności (wszystko jedno, czy jako Egzarcha czy też szara eminencja), muszę odpowiedzieć sobie na pytanie „Dlaczego to mu się nie udaje?”. Coś musi być nie tak, gdzieś w jego sytuacji znajduje się powód, dla którego nadal walczy o władzę a nie po prostu ją posiada. Zawsze można wybrać prostą odpowiedź i uznać, że Uzjelici skutecznie przeszkadzają sobie nawzajem, że jedyny powód, dla którego żadne z nich nie sięgnęło po władzę to bracia i siostry z Zakonu, które kopią pod sobą nawzajem dołki. Tylko, że tak odpowiedź nadal sprawia, że umieszczamy w Świątyni bandę terminatorów – każdy z nich osobno już by wygrał. I to mi się nie podoba.

W moich Kronikach zawsze staram się, żeby każdy Uzjelita miał jakąś wadę, słabość, które nie pozwala mu być „idealnym skurczybykiem”. Nie robię tego wyłącznie po to, żeby mieć uzasadnienie dla faktu, że nie posiada on jeszcze władzy. Przede wszystkim, z moich obserwacji wynika, że Uzjelici należą do dwóch Zakonów, w przypadku których bardzo łatwo jest każdego anioła narysować niemal dokładnie tak samo, jakby byli klonami. Dodanie każdemu z nich wady sprawia, że stają się bardziej unikalni.

No dobrze, wróćmy do Ariego Golda. Jego wadą uczyniłbym agresję. Jest on wprost przepełniony gniewem, który rzadko potrafi utrzymać na uwięzi. Jego wszystkie gesty, z uśmiechem włącznie nacechowane są agresją. Co więcej, Ari bardzo często wie, że powinien się zamknąć albo przynajmniej zająć się jakąś sprawą delikatnie, jednak nie jest w stanie. Wybucha, dając ujście kłębiącym się w nim emocjom, jednocześnie jednak sabotuje swoje własne plany. Na sesjach taki anioł będzie się tak zachowywał względem graczy i wszystkich członków Świątyni, jeżeli jednak chcecie to dobrze podkreślić, dajcie mu asystenta, na którym może publicznie wyładowywać gniew.

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree