Siedmioro wspaniałych: Uzjelici cz. V

gru
16

Dwa najbliższe wpisy będą szczególne. Pozwolę sobie na chwilę porzucić popularne aktualnie seriale i przenieść się w czasy zamierzchłe, gdzieś tak w okolice przełomu wieków. Wszyscy byliśmy wtedy młodsi, piękniejsi i w ogóle, a do tego telewizja serwowała nam… ech, co tu dużo mówić, to były inne czasy. Bardzo chciałem, żeby pojawiły się tu jakieś postacie z lat dziewięćdziesiątych, ale było ciężko. Agent Cooper był jakimś takim dziwnym Mechakielitą, bardzo naciągając można by znaleźć w Twin Peaks trochę Ofielitów i Harielitów, ale to nie to. Archiwum X też jakoś mi pod nasz cykl nie podpasowało. I wtedy przypominało mi się, że był jeszcze jeden serial, w którym 50 procent postaci pasowało do Zakonu Uzjela.

Szanowni Państwo, poznajcie pierwszego z naszych poniedziałkowych gości:

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Operations (La Femme Nikita): wszechwiedzący szef

operations

Pamiętacie uśmiech tego gościa? Nigdy nie dało się powiedzieć, czy to sposób na maskowania gniewu lub niezadowolenia, czy też raczej jego robota go po prostu niesamowicie bawi. Operations nie był szefem Sekcji Pierwszej. On był Sekcją Pierwszą. Nic nie działo się bez jego wiedzy, wszystko było częścią jakiegoś zagmatwanego planu. Jeżeli coś wydawało się dziać wbrew niemu, można było bezpiecznie zakładać, że za chwilę dowiemy się, w jaki sposób tak naprawdę było mu na rękę. Jego podwładni dzielili się na takich, którzy wiedzieli, że są tylko jego marionetkami oraz resztę, która łudziła się, że jest inaczej.

Tu mała uwaga na marginesie. Jeżeli ktoś z Was jakimś cudem właśnie pomylił ten serial i postacie z innym, wyprodukowanym później, o wdzięcznym tytule „Nikita”, w którym wszystkie postacie nazywają się tak samo – mówimy o starszym, oryginalnym serialu (przynajmniej na tyle oryginalnym, na ile serial oparty na kanwie filmu może być oryginalny). Te dwie produkcje różnią się przede wszystkim tym, że niżej podpisany w przypadku starszej wersji tylko czasami musiał zacisnąć zęby, żeby móc przez resztę czasu rozkoszować się odcinkiem. W przypadku wersji nowej, nawet ciągły szczękościsk nie pomógł niżej podpisanemu przebrnąć przez pierwszą serię.

Dobra, wracamy do meritum. Operations nadaje się właściwie na tylko jednego anioła w Świątyni. Rola inna niż Egzarchy mogłaby się sprawdzić tylko, gdyby z Ezgarchy zrobić wielkiego nieobecnego, a naszemu aniołowi dać wszelkie pełnomocnictwa i uczynić do de facto władcą społeczności. Taki Bohater Niezależny to nie tylko pomysł na jedną postać. W pakiecie z nim dostajecie cały koncept Świątyni, z wszechwładną Kapitułą i rozliczanymi z każdej misji skrzydlatymi. To na pewno nie będzie Świątynia marzeń dla żadnej z postaci graczy, ale być może Kronika w takim miejscu okazałaby się dla Waszej drużyny ciekawa. Na pewno nie wpychajcie w takie klimaty graczy siłą – jeżeli właśnie stworzyli sobie wielbiących wolność i imprezy Harielitów albo zainteresowanych wyłącznie pomaganiem innym Aratronitów, cały eksperyment prawdopodobnie skończy się katastrofą. Jeżeli jednak będą mniej więcej świadomi, co dla nich planujesz i przygotują sobie odpowiednie postacie (albo w każdym razie, będą świadomi, jaki los najprawdopodobniej czeka niepokornych), możecie mieć przed sobą wiele fascynujących sesji.

I tym kończy pierwszy występ La Femme Nikita w naszym cyklu. Ktoś się domyśla, jaką postać z tego serialu zamierzam zaprezentować o osiemnastej? Podpowiadam: nadal piszemy o Zakonie Uzjela, a zgodnie z moim prywatnym parytetem, teraz czas na anielicę. :-)

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree