Siedmioro wspaniałych: Raguelici cz. VII

gru
25

Będę się starał pisać regularnie, niezależnie od świątecznej przerwy. Czy mi się to uda – zobaczymy, wolę nie obiecywać. :-) Na razie jednak – przed Wami ostatnia część cyklu o Zakonie Raguela.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Melinda May (Agents of S.H.I.E.L.D): milcząca profesjonalistka

may

Powiedzmy sobie otwarcie – ten serial na razie sprawuje się mocno poniżej oczekiwać. Właściwie oglądam go już tylko dlatego, że nadal liczę na jakiś gwałtowny skok jakości. Niemniej jednak, to naszych rozważań przyda się jednak z tamtejszych bohaterek. May jest weteranką organizacji i ustępuje stażem tylko szefowi grupy. Jest zamknięta w sobie, małomówna i wymagająca. Jednocześnie jednak, nawet gdy coś jej się nie podoba, pozostaje lojalną członkinią zespołu i stara się wyciągać pozostałych z opresji.

A teraz wracamy do stereotypów związanych z Zakonem Raguela. Nie wiem, jak u Was, ale na moich sesja to często albo działający niezależnie samotnicy albo niemal gangi złożone wyłącznie z synów i córek tego Patrona. Bardzo rzadko zdarza mi się wkomponować Anioła Siły w jakąś różnorodną grupę. Jeżeli jednak posłużymy się archetypem May, możemy pokazać, że niektóre z tych skrzydlatych potrafią jednak jakoś współpracować z innymi, nie tylko trzymając ich krótko za twarz. Jasne, to będzie anielica burkliwa, mało wybaczająca i przypominająca wszystkim w kółko, że mają misję i to nie czas na głupoty. Z drugiej jednak strony będzie ona w stanie jakoś ułożyć sobie relacje z grupą. Istnieje tylko jeden warunek, którego przeskoczyć się nie da. Musi on darzyć szacunkiem szefa zespołu. Jeżeli nie czuje ona przed nim respektu, zamiast wspierać pozostałych, skupi się na przejęciu władzy. Grupą powinien w końcu kierować jej najsilniejszy przedstawiciel. Nie chodzi nawet o to, że ma ona czuć się gorsza czy słabsza od swojego szefa. Może wiedzieć, że lepiej od niego walczy albo zna się na Upadłych. Musi jednak mieć poczucie, że ten anioł albo anielica wykonuje swoją robotę (dowodzenie) lepiej, niż ona by to robiła.

Przy okazji możemy porozmawiać o kwestii „milczących” Raguelitów. Zazwyczaj prezentuje się te anioły albo jako bardzo ekstrawertyczne, agresywne, narzucające się innym, albo jako zamknięte w sobie, mroczne i milczące. Nie zapominajcie tylko, że ci mnie ekspresyjni mogą (choć oczywiście nie muszą)być dokładnie tak samo agresywni jak ich „głośniejsi” braci i siostry. Z jakichś powodów trzymają oni swoją drapieżność w środku, być może dając jej ujście tylko czasami. Zawsze ciekawym pytaniem jest wtedy – czemu nie pozwalają sobie na wybuchy. Boją się konsekwencji? Wiedzą, że mogliby poczynić straszne szkody? Mają jakieś złe wspomnienia? Oczywiście, może być tak, że po prostu są oni introwertykami i nie potrzeba żadnego dodatkowego uzasadnienia dla ich sposobu bycia…

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree