Siedmioro wspaniałych: Raguelici cz. VI

gru
23

Po jednodniowej przerwie wracamy do naszego cyklu. Została jeszcze dwójka Raguelitów, więc bierzmy się do roboty.

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Lucas Hood (Banshee): porządny glina

lucas

Mężczyzna opuszcza więzienie i szukając swojej dawnej ukochanej, właściwie przez przypadek, przyjmuje tożsamość stróża prawa, zostając szeryfem małego miasteczka. Sama historia jest bardzo „epregowym” motywem, który pewnie świetnie sprawdziłby się w jakiejś kampanii (chociaż zapewne jednoosobowej) w bardzo wielu różnych systemach, jednak my skupimy się na postaci Lucasa. Wrasta on powoli w lokalną społeczność i, niejako mimowolnie, zaczyna porządkować sprawy miasteczka.

Większość Raguelitów na sesjach to, umówmy się, straszne skurczybyki. Gardzą słabszymi, narzucają swoją wolę innym, tropią wszelki grzech i występek. To nie są goście, których chciałoby się mieć jako kumpli i kumpele. Ale nikt nie powiedział, że nie może być wyjątków. Jasne, postać wzorowana na Lucasie miałaby jakiś nieprzyjemny sekret, coś byłoby z nią nie tak. Ale w gruncie rzeczy to porządny gość. Jeżeli usiądziesz  nim w knajpie i pogadasz, jest zwyczajnie sympatyczny. Jasne, to trochę typ twardziela z mrocznym spojrzeniem i skrywanym bólem, ale to nie znaczy, że nie może być dobrym przyjacielem czy po prostu fajnym kumplem.

A, że ten fajny kumpel ma trochę inne normy, niż inni wokół Ciebie? Cóż, tak bywa. Jest bardziej skory do agresji, tego typu rozwiązania przychodzą mu naturalnie. Ale w przeciwieństwie do większości jego sióstr i braci, jest gotów czasem użyć tej agresji żeby bronić słabszych do siebie. Jasne, to nadal Raguelita – nie ma jakiegoś wielkiego szacunku dla tych, którym brakuje siły. Ale z drugiej strony, może ich uważać za swoich podopiecznych – skoro już są z tej samej Świątyni, to trzeba im czasem pomóc i tyle. W końcu porządny gość tak by właśnie zrobił.

Wiem, że mocno przesłodziłem tutaj obraz Lucasa Hooda. Przerysowałem trochę jego cechy, żeby bardziej podkreślić to, o co mi chodzi. W Waszych Kronikach nie musi być aż tak strasznie pozytywną postacią, zwłaszcza jeżeli wykorzystacie jakoś motyw skradzionej tożsamości, ukrywania się przed prześladowcami  i trudnej przeszłości takiej postaci.

 

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree