Siedmioro wspaniałych: Raguelici cz. IV

gru
20

Nie wiem, jak to interpretować. Wczoraj zmniejszyliśmy ilość wpisów dziennie i odwiedziny skoczyły ponad dwukrotnie. Będę zakładał, że to Wasz głos na jeden na dobę (ale oczywiście, możecie wyprowadzić mnie z błędu w komentarzach). Tymczasem, przed Wami czwarta odsłona Zakonu Raguela.

 

Uwaga: w naszej serii piszemy o bohaterach w takiej wersji, w jakiej na początku pojawili się w serialach, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero zamierzają owe seriale oglądać.

 

Clay Morrow: opanowany lider

clayClay prowadzi swój gang twardą ręką, tocząc przy tym nieustanną walkę z wrogimi grupami. Przemoc przychodzi mu z łatwością, nie ma żadnych wątpliwości, że w razie potrzeby jest gotów sięgnąć po dowolnie ekstremalne środki. Jednocześnie jednak, nie jest to wybuchowy facet, z którego aż tryska agresja. Przez większość czasu jest opanowany, mówi cicho, nie podejmuje pochopnych decyzji. Nie musi udowadniać swojej siły poprzez ciągłe utarczki z innymi.

W naszej serii udowadnialiśmy już ze Raguelici mogą być sympatyczni, nie muszą walczyć wręcz, że nie wszyscy muszą być silni. Postać oparta na archetypie Claya zilustruje kolejną ważną prawdę – przedstawiciel tego zakonu może być spokojny. Bardzo łatwo portretować Anioły Siły jako narwane i ciągle szukające zaczepki. Tymczasem, wielu z nich wcale nie musi się tak zachowywać. Do gardeł skaczą sobie i innym przede wszystkim ci młodsi i słabsi – próbują w ten sposób pokazać swoją siłę i polepszyć pozycję w zakonnej hierarchii. Jednak Ci nieco bardziej doświadczeni, którzy coś już osiągnęli wcale nie muszą się tak zachowywać. Ich siła nie jest w kółko kwestionowana. Jasne, raz na jakiś czas pewnie potrzebują pokazu swoich możliwości, żeby trzymać podwładnych w szeregu, jednak przez większość czasu mogą działać spokojnie, a dzięki temu bardziej rozważnie.

Pamiętajcie tylko, że ich spokój absolutnie nie oznacza wyrozumiałości czy miękkości. Są tak samo twardzi i bezlitośni jak reszta Zakonu, a pod pewnymi względami są nawet jeszcze gorsi. Bo przemoc stosowana na zimno sprawia chyba jeszcze bardziej piorunujące wrażenie niż tak serwowana pod wpływem gorących emocji.

 

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree