Epickie Starcia

lis
26

Dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o elemencie Armii Apokalipsy, z którego jesteśmy szczególnie dumni. Nie będę się zarzekał, że jest to pomysł oryginalny, jedyny w swoim rodzaju i, że nikt wcześniej na coś podobnego nie wpadł. My w każdym razie wpadliśmy na to podczas tworzenia systemu, a podczas beta testów idea sprawdziła się znakomicie!

O co chodzi? Żeby to lepiej wytłumaczyć muszę wspomnieć choćby słowem o mechanice AA (choć niedługo zamierzam poświęcić temu tematowi osobny wpis). Generalnie, podczas gry praktycznie nie używa się kości. Postacie mają swoje atrybuty, dodatkowe punkty, które mogą wydawać, i tyle – bez ani jednego rzutu ustalamy, czy coś się udało, czy nie.

Wyjątek stanowią właśnie te momenty, kiedy postać, czy cała drużyna staje naprzeciw naprawdę potężnego przeciwnika. Demon z najdalszych otchłani piekła, gang Skazanych, czy konkurujący z postaciami graczy anioł – to odpowiedni adwersarz do użycia zasady Epickiego Starcia. Chcieliśmy, żeby podczas takich walk, czy pojedynków, opisy były naprawdę niesamowite. Żeby gracze mieli możliwość poczuć co naprawdę oznaczają kosmicznie wysokie współczynniki ich postaci (a musicie wiedzieć, że anioły w AA mocno wybijają się ponad przeciętność).

Do tego tematu zrobiliśmy chyba sześć podejść. Dopiero z ostatniego jesteśmy naprawdę zadowoleni. Jak sprawić, by postacie toczyły naprawdę epickie bitwy? Nie tylko na miecze, czy wręcz, ale by ciskały w siebie samochodami, zawalały na sobie piętra budynków, czy wymieniały ciosy spadając z czterdziestego piętra budynku? My postanowiliśmy oddać głos jedynym, którzy naprawdę dobrze rozumieją wyjątkowość i możliwości postaci – kierującym ich poczynaniami graczom.

Jak to wygląda w praktyce? Każda runda Epickiego Starcia (to bliżej niesprecyzowana ilość czasu, jeden „epizod” walki) zaczyna się od ustalenia, komu jak dobrze ta rund poszła. Gracze sumują niektóre ze swoich współczynników i rzucają kością. Jeżeli chcą użyć jakiejś mocy – proszę bardzo, informują o tym Mistrza Gry i odpowiednio modyfikują rzut. Wszystko jedno, czy będzie to pozwalający przebijać ciosem tytanową ścianę Młot Pana, czy zmuszający innych do posłuszeństwa Święty Rozkaz. Mistrz Gry rzuca z kolei za adwersarzy graczy. Następnie wszyscy porównują wyniki. Ta osoba, która osiągnęła najwyższą sumę na jedną turę walki staje się narratorem opowieści (jeżeli był to bohater niezależny, pozostaje nim Mistrz Gry). Opowiada całej drużynie, co dokładnie się wydarzyło, uwzględniając, że to właśnie jego postać zachowała się w tej turze najbardziej wyjątkowo i przechyliła na swoją stronę szalę zwycięstwa. Naturalnie, taki opis musi uwzględnić użyte przez graczy i ich przeciwników moce. Przede wszystkim jednak ma być maksymalnie efektowny.

Każda taka walka poprzedzona powinna być krótkim wstępem prowadzącego, który miejsce, gdzie dochodzi do starcia oraz przeciwników – dzięki temu gracze lepiej wiedzą, jakiego typu „sprzęty” i elementy scenerii mogą wykorzystać w swoich opisach.

Czy to działa? Byliśmy zaskoczeni. Gracze oczywiście musieli się do takie rozwiązania przyzwyczaić. Statystycznie zajmował im to jakieś… dwie tury pierwszej walki. A potem? Potem mogliśmy z nieskrywaną radością obserwować jak taka metoda rozgrywania Epickich Starć uwalnia w graczach kreatywność. Co więcej, wreszcie mogli oni pokazać, jak niesamowite i wyjątkowe są ich postacie.

Wiem, że nie mogę być obiektywny, ale wierzcie mi – nigdy w życiu nie byłem świadkiem bardziej efektownych i epickich pojedynków! Co więcej, okazało się walka stała się znacznie bardziej emocjonująca. Od któregoś momentu gracze zaczęli wręcz czekać na Epickie Starcia podczas każdej sesji. Mam nadzieję, że Wy również będziecie mieli niedługo okazję spróbować tych zasad w praktyce. :-)

 

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Epickie Starcia”

  1. Avnar pisze:

    Brzmi naprawdę fajnie, jestem jednak ciekawy jak z balansem opowieści. Czy gracze nie rozpędzają się za bardzo, idąc o krok za daleko?? Czy nie mogą swoją opowieścią przedwcześnie zabić przeciwnika?? Chyba dużo zależy od doświadczenia graczy, ci nowi mogą troszkę przesadzać. Gratuluję pomysłu.

  2. ellentir pisze:

    Za balans związany z uśmiercaniem oponentów odpowiadają punkty, który nazywamy Punktami Walki. To coś w rodzaju żywotności, tyle tylko, że nie ma zbyt wiele wspólnego ze zdrowiem walczących, a bardziej ich sytuacją w pojedynku. Chwila, gdy komuś spadną one do zera, to moment, gdy zwycięzca „przypiera przeciwnika do muru” i może de facto zadecydować, czy zada śmiertelny cios, czy też np. poniży przeciwnika, albo wielkodusznie daruje mu życie.

    Tak więc opcji przedwczesnego zabicia przeciwnika raczej nie ma. Oczywiście, gracze przejmując kontrolę nad narracją, wpływają na zachowanie ich adwersarza. To od nich zależy (jeżeli są akurat stroną dominującą w danej rundzie) czy Skazany z którym walczą będzie mężnie stawiał im czoła, czy też z przerażaniem parował kolejne ciosy, chowając się za każdą dostępną przeszkodą.

Zostaw odpowiedź

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree